asa-butterfield-enders-game-hwood-premiere-02

O sensie grania od razu po premierze

Posted on Listopad 28, 2014 · Posted in Ciekawostki, Gry, Przemyślenia, Wszystkie

Od pewnego czasu przestałem grać w tytuły kilka dni po premierze. I wcale nie czuje się z tego powodu gorszy. Wręcz przeciwnie, po kilku miesiącach otrzymuje znacznie bardziej dopracowany tytuł (czytaj połatany) niż osoby które rozpoczeły grę po premierze. Ta zasada tyczy się praktycznie każdej produkcji AAA która została wydana od początku drugiego tysiąclecia. Dobrym przykładem będzie nasza rodzima produkcja "Wiedźmin 2". Ile rzeczy zmieniło się po roku od premiery? Cała masa co zostało dumnie nazwane "Edycją rozszerzoną". Wychodzi na to, że podczas premiery gra była zdecydowanie uboższa. Często zdarza się, że gra w momencie premiery jest praktycznie nie grywalna – np. GTA 4. Owszem, byłem mocno "nahypowany" na ten tytuł więc zagrałem po premierze. Ilość klatek i jakość grafiki sprawiły, że nie widziałem sensu dalszego grania, gdyż nie była to dla mnie zabawa, a droga przez mękę. Po prawie roku przeszedłem tytuł, który działał zdecydowanie lepiej. 

W2_19

Dobrym przykładem na niekorzyść grania od razu po premierze jest przypadek Dragon Age 3. Jak się okazało kilka dni po premierze, że w grze występuje błąd (oby to jeden) przez który "postacie mało ze sobą rozmawiają". Niby mały błąd, ale co jest esencją serii Dragon Age? Interakcje między postaciami, bardzo barwnymi postaciami. I nagle mamy tego znacznie mniej. Oto urywek artykułu z poligamii o tej przypadłości.

"Poprzednie części Dragon Age'a obfitowały w samoistne pogaduszki rozgrywające się między członkami drużyny podczas eksploracji świata. Był to bardzo ciekawy element gry pozwalający lepiej wczuć się w jej klimat. Wnikliwi fani zauważyli w Inkwizycji znacznie mniejszą liczbę tych charakterystycznych rozmów. Wskutek dyskusji na forach twórcom z BioWare udało się odkryć, że to efekt błędu w kodzie blokującego część potencjalnych konwersacji."

da

Jestem dużym fanem pierwszej części DA i bardzo bym był zawiedziony gdybym przeszedł grę nie doświadczając tego co dla mnie było wisienką na torcie gry – dialogi między postaciami. O innych błędach nie wspominając.

Od niedawna do branży wypłynął nowy trend gier w tzw. early accessie. Gra nad którą twórcy cały czas pracują, ale udostępniają jej wczesną wersje graczom, aby "na bierząco" była ona testowana i poprawiana. Osobiście nie jestem fanem tej formy, gdyż bardzo mocno psuje ona odbiór gry. Cały nasz czas poświęcamy na niedorobiony produkt. Sama ta myśl już skutecznie psuje moją imersję i chęć poznawania zawartości jaką oferuje dany tytuł. Na szczęście early access tyczy się bardziej niezależnych tytułów. Jednakże to co jestem pewien, to prawie każda duża gra z segmentu AAA jest early accessem mimo, iż jest sprzedawana jako w pełny produkt.